<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>WebcastNow! &#187; Technologie</title>
	<atom:link href="http://webcastnow.pl/category/technologie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://webcastnow.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 15 Sep 2011 15:51:31 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Kamera!&#8230;. Aparat! Akcja!</title>
		<link>http://webcastnow.pl/2011/09/kamera-aparat-akcja/piotr-maczuga/</link>
		<comments>http://webcastnow.pl/2011/09/kamera-aparat-akcja/piotr-maczuga/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 04 Sep 2011 15:15:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Maczuga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuł]]></category>
		<category><![CDATA[Technologie]]></category>
		<category><![CDATA[Wideo]]></category>
		<category><![CDATA[canon]]></category>
		<category><![CDATA[dslr]]></category>
		<category><![CDATA[kamera]]></category>
		<category><![CDATA[wideo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://webcastnow.pl/?p=1579</guid>
		<description><![CDATA[Budując swój mały e-learningowy zestaw wideo stajemy przed dylematem, który kilka lat temu nie miał racji bytu: kamera czy aparat? Jeszcze do niedawna każdy ekspert tematu mówił to samo: nie zrobisz kamerą dobrego zdjęcia, a aparatem filmu. To tylko dodatkowe funkcjonalności, które mają zachęcić turystów do wydania paru stówek więcej przed wakacyjnym wyjazdem. Teraz to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Budując swój mały e-learningowy zestaw wideo stajemy przed dylematem, który kilka lat temu nie miał racji bytu: kamera czy aparat?</strong></p>
<p>Jeszcze do niedawna każdy ekspert tematu mówił to samo: nie zrobisz kamerą dobrego zdjęcia, a aparatem filmu. To tylko dodatkowe funkcjonalności, które mają zachęcić turystów do wydania paru stówek więcej przed wakacyjnym wyjazdem. <strong>Teraz to się zmieniło.</strong></p>
<h1>DSLR rządzi!</h1>
<p>To, że cyfrowe lustrzanki są wręcz stworzone do nagrywania wideo nikogo chyba nie zaskoczy. Wszak mamy w nich świetne obiektywy z możliwością pełnej kontroli optyki, a matryce rozmiarem i jakością przetwarzania obrazu zawstydzają większość kamer. Jednak już fakt, że coraz więcej profesjonalnych produkcji telewizyjnych realizowana jest za pomocą cyfrowej lustrzanki zaczyna zastanawiać. Dlaczego nie tylko twórcy wideoklipów, ale nawet producenci serialu „House” zdecydowali się na miej lub bardziej trwały romans z DSLR? Po samodzielnie przeprowadzonych próbkach na mniej imponującą skalę przedstawiam swoją subiektywną listę:</p>
<div class="box-wrapper-light">
<div class="box-light">
<p><strong>Pełne panowanie nad światłem wpadającym do urządzenia.</strong> To ono jest kluczem do doskonałego obrazu. Miniaturyzujące się coraz bardziej kamery sprawiły, że już dawno zapomnieliśmy o ostrości czy zoomie na pierścieniach obiektywu, a regulacja przesłony również bywa chowana gdzieś głęboko w menu. Jeśli jeszcze mamy do dyspozycji różnego rodzaju pseudo-pokrętła typu „push-and-roll”, to sprawa jest do opanowania. Niestety coraz częściej sterowanie odbywa się przed dotykowe ekrany, co bardzo utrudnia pracę.</p>
<p><strong>Optyka.</strong> Lustrzanka ma to do siebie, że do względnie prostego body możemy dokupić świetny obiektyw ze stałym światłem lub nawet serię obiektywów i stworzyć warsztat niemal idealny. W przypadku kamer wideo możemy tylko o tym pomarzyć.</p>
<p><strong>Grip.</strong> Propozycje osprzętu filmowego do lustrzanek pojawiają się jak grzyby po deszczu. Do niedawna wystarczyć nam musiał fotograficzny statyw (kolejny plus: fotografowie z reguły inwestują w porządne statywy, które sprawdzą się też w nagraniach wideo), a obecnie możemy dokupić nawet typowo filmowe wyposażenie jak kompendia czy systemy follow-focus. Tak skonfigurowany aparat zdecydowanie przestaje przypominać lustrzankę.</p>
<p><strong>Estetyka ekonomiczna.</strong> Słowotwór? Niekoniecznie. Piękno i pieniądze godzą się tu lepiej, niż w willi Hugh Hefnera. Możliwość nagrywania wideo lustrzankami cyfrowymi sprawia, że tematem zaczęli na poważnie interesować się fotograficy, a więc ludzie wrażliwi na piękno (przynajmniej z definicji). Wcześniej była oczywista bariera – może i być coś nagrali, sprawdzili się w świecie ruchomych obrazów, ale kto kupi specjalnie do tego celu kamerę? A tu proszę – wcale nie potrzeba kamery.</p>
<p><strong>No i ten styl!</strong> Nie ma co ukrywać, że temat jest na topie. Powstają liczne blogi, poradniki i serwisu poświęcone temu jak robić lustrzanką idealne filmy. Jest więc dostęp do ogromnej bazy wiedzy oraz źródeł inspiracji. Póki (jeśli) ta moda nie przeminie warto będzie sięgnąć po aparat i krzyknąć: „Kamera! Akcja!”.</p>
</div>
</div>
<h1>Filmowiec idealny?</h1>
<p>Nie ma wad? Można by wymienić ich kilka, ale jedna jest szczególnie denerwująca. Aparaty DSLR <strong>nie są wyposażone w żaden sensowny mechanizm nagrywania dźwięku.</strong> O ile w produkcjach profesjonalnych czy wideoklipach nie ma to znaczenia, bo dźwięk i tak nagrywany jest na osobne urządzenie, tak w zdecydowanie bardziej niskobudżetowych produkcjach jest to problem. Aparat nagrywa dźwięk za pomocą wbudowanego mikrofonu i – nie ma co się czarować – nie jest to dźwięk takiej jakości, aby można go było wykorzystać w efekcie końcowym.</p>
<p>Dźwięk to podstawa przekazu wideo w Internecie, szczególnie w wideo e-learningu, gdzie wiele rzeczy może nie działać, ale słychać musi być głośno i wyraźnie. Do kompresji wideo, artefaktów czy nawet podstawowych błędów jak nieusunięty przeplot (obraz wydaje się być postrzępiony) przywykliśmy. W końcu wychowywaliśmy się wraz z upowszechnianiem się mało oficjalnej dystrybucji filmów na komputerach (ach te DivXy nagrywane kamerami bezpośrednio w kinach), no ale słychać musi być!</p>
<p>Twórcy używają więc z reguły zewnętrznych źródeł dźwięku. Świetnie sprawdzają się np. dedykowane dla filmowców i muzyków dyktafony i rejestratory. Do wydatek kilkuset złotych, ale <strong>jakością dźwięku zawstydzają większość kamer</strong>. Oczywiście, gdy taki rejestrator posiada wejście mikrofonowe i liniowe można również podłączyć dodatkowe źródła jak mikroporyty czy mikrofony na tyczkach. To bardzo rozszerza pole manewru. Przydaje się też stary dobry klaps filmowy, który stracił już rację bytu, gdy obraz z dźwiękiem były nagrywane synchronicznie. Nie ma przy tym sensu inwestować w dwa kawałki czarnej deski i zawias – wystarczy odpowiednia aplikacja na telefon czy tablet. Zadanie jest jedno: ułatwić montażyście precyzyjne odnalezienie momentu, gdzie dźwięk powinien się spotkać z obrazem.</p>
<h1>Co dalej?</h1>
<p>Lustrzanki bez trudu nagrywają w 1080i i prawie zawsze obraz jest skompresowany możliwie bezstratnie. Nie są to więc popularne kamerki za 200-300 złotych, które również oferują 1080i, ale jakoś sprzedawcy nie uprzedzają, że obraz będzie wcześniej przepuszczony przez plastikową szybkę nazywaną na wyrost obiektywem, a później trafi na matrycę wielkości paznokcia lalki Barbie, by na końcu zostać zmasakrowanym przez niezbyt wyrafinowany układ kompresujący wyposażony w soft napisany najprawdopodobniej przez malezyjskiego gimnazjalistę.</p>
<p>Zwykły Canon 500D potrafi zarejestrować i zapisać materiał z doskonałą jakością i w formie akceptowalnej dla większości programów do edycji. Nie ma więc problemów z montażem, a sam nośnik w postaci karty pamięci odsyła w niepamięć stare dobre porty fire wire i wielogodzinne zgrywanie kaset. A co z nagranym i zmontowanym materiałem zrobić – to już każdy twórca wie najlepiej.</p>
<h1>No to przejdźmy do konkretów…</h1>
<p>Na koniec najważniejsze: <strong>ile nas ta przyjemność będzie kosztować?</strong><br />
Przedstawiam zestaw rozsądny i w dobrej cenie, który zapewni świetną jakość i wiele frajdy z filmowania. Można go rozbudować o wiele elementów, ale to co widać, na początek w zupełności wystarczy:</p>
<div class="box-wrapper-dark">
<div class="box-dark">
<p>Aparat Canon EOS 500D + obiektyw 18-55 mm IS – 2400 zł</p>
<p>Rejestrator cyfrowy ZOOM H1 – 400 zł</p>
<p>Statyw Libec TH-950 – 1350 zł</p>
<p><strong>Razem: 4150 zł</strong></p>
</div>
</div>
<p>Myślisz, że to dużo? Kamery, których zakup byś rozważał wyposażając swoje pierwsze półprofesjonalne studio (np. Canon XF300) to wydatek ok. 25 000 zł Cofając się w czasie do sprzętu na kasety miniDV i zapisu w HDV (takie niby High Definition) wydasz połowę tej kwoty. Rozczarowanie, które przeżyjesz widząc ten sam obraz nakręcony kilkukrotnie tańszym DLSR-em – bezcenny. Szczególnie, że przy użyciu dobrego obiektywu i doświadczeniu fotograficznym każda popularna kamera zostaje w tyle.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://webcastnow.pl/2011/09/kamera-aparat-akcja/piotr-maczuga/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Warsztat: jak pokazać trenera webcast?</title>
		<link>http://webcastnow.pl/2011/05/warsztat-jak-pokazac-trenera-webcast/piotr-maczuga/</link>
		<comments>http://webcastnow.pl/2011/05/warsztat-jak-pokazac-trenera-webcast/piotr-maczuga/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 May 2011 15:13:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Maczuga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspiracje]]></category>
		<category><![CDATA[Technologie]]></category>
		<category><![CDATA[kamera]]></category>
		<category><![CDATA[przewodnik webcast]]></category>
		<category><![CDATA[webinar]]></category>
		<category><![CDATA[wideo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.webcastnow.pl/?p=1137</guid>
		<description><![CDATA[Choć zwykłe kamery internetowe i w zupełności wystarczają do sprawnego przeprowadzenia webinaru, to postać trenera wyglądającego jak przypadkowo złapany klient czat-ruletki, może szkoleniu bardzo zaszkodzić. Co jednak zrobić, aby nieprofesjonalne warunki nie wyglądały zupełnie amatorsko? Niektórzy rezygnują z kamer, ja proponuję podjąć wyzwanie ulepszenia webcastu. Pierwsza ważna rzecz, to świadomość, że kamera internetowa to nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Choć zwykłe kamery internetowe i w zupełności wystarczają do sprawnego przeprowadzenia webinaru, to postać trenera wyglądającego jak przypadkowo złapany klient czat-ruletki, może szkoleniu bardzo zaszkodzić. Co jednak zrobić, aby nieprofesjonalne warunki nie wyglądały zupełnie amatorsko? Niektórzy rezygnują z kamer, ja proponuję podjąć wyzwanie ulepszenia webcastu.</strong></p>
<p>Pierwsza ważna rzecz, to świadomość, że kamera internetowa to nie jest szczyt możliwości, nawet jeśli do transmisji webcastu używamy domowego peceta czy służbowego laptopa. Mimo, że jakość wielu webcamów jest zadowalająca, to jednak zawsze znajdzie się jakiś feler. Przede wszystkim urządzenia wbudowane w obudowy laptopów dają bardzo niekorzystny kąt między kamerą a trenerem. Górna ramka nad matrycą (bo tam z reguły wbudowana jest kamera) znajduje się zazwyczaj poniżej linii wzroku i jest nieco odchylona do tyłu. To sprawia, że prowadzący wygląda jakby patrzył na uczestników z góry. Inna rzeczy to miniaturyzacja, która ogranicza wielkość komponentów, co w przypadku soczewek i matryc kamer przekłada się bezpośrednio na jakość. Bez względu na ilość megapikseli zasada jest prosta &#8211; mikroobiektyw = mikrojakość.</p>
<p>Aby polepszyć nieco obraz możemy skorzystać praktycznie z dowolnej kamery wideo &#8211; zarówno cyfrowej, jak i analogowej; na karty pamięci, kasety czy z wbudowanym dyskiem twardym. Kluczem jest odpowiednie przeniesienie obrazu z kamery do komputera. Tu napotkamy na pierwszy problem. Jest bardzo prawdopodobne, że nasza kamera nie ma trybu zwanego webcam czy USB cam, czyli nie może pracować jako kamera internetowa. W niektórych modelach (hmm&#8230; nazwijmy je: turystycznych) taka funkcja jest, ale generalnie &#8211; czym lepsza kamera, tym mniejsza szansa, że po podłączeniu jej za pomocą kabla USB do komputera wszystko zadziała od razu. Na pewno warto to sprawdzić zanim posuniemy się do kroków opisanych w dalszej części. Nie musimy do tego celu uruchamiać aplikacji webcast, bowiem wystarczy nam każdy program obsługujący kamery, np. Skype (Narzędzia -&gt; Opcje -&gt; Ustawienia wideo). Przy odrobinie szczęścia zobaczymy na ekranie swoją zdziwioną, a później uśmiechniętą twarz. Oczywiście, jeśli wcześniej włączymy kamerę. A co jeśli to nie zadziała?</p>
<p>Czasem trzeba zastosować rozwiązanie bardziej przyziemne i wykorzystać dowolną kartę wideo (najlepiej na USB) jako łącznik między światem wideo a komputerem. Jak to działa? Kamera ma z pewnością wyjście pozwalające podłączyć ją np. do telewizora. Mogą to być końcówki typu cinch lub s-video. Oczywiście komputery z reguły nie mają takich wejść (nie mylić z wyjściami stosowanymi w niektórych kartach graficznych dzięki którym możemy podłączyć komputer do telewizora), stąd niezbędna będzie karta wideo.</p>
<p>Ci którzy zajmują się montażem wideo wiedzą, że dobra karta wideo, wyposażona w odpowiedniej jakości kodek sprzętowy, obsługująca wiele rodzajów sygnału i Bóg wie co jeszcze, to wydatek kilku tysięcy złotych. Nie wpadajmy jednak w panikę. Nam wystarczy proste urządzenie typu <em>video grabber</em>. Koszt nie powinien przekroczyć 100 zł, a jeśli już to nieznacznie. Po jego zainstalowaniu i podłączeniu kamery poprzez analogowe złącza w systemie powinno się pojawić nowe urządzenie wideo. Należy je wybrać jako domyślną kamerę i używać do transmisji obrazu zamiast kamery internetowej.</p>
<p>To takie proste? Niby tak, ale warto pamiętać, że różne aplikacje do webcastów mają różne wymagania. Warto poczytać na stronie producenta czy takie rozwiązanie ma szansę się sprawdzić (prawie na pewno nie będzie kłopotu, ale zawsze warto dopytać). Poza tym pamiętajmy, że aplikacje do webinarów nie są typowym oprogramowaniem obsługującym transmisję wideo. Podłączenie kamery full HD (1920&#215;1080) może skończyć się tym, że na ekranie zobaczymy obraz o trzy razy mniejszej rozdzielczości. Nie ma w tym nic dziwnego. Aplikacje takie jak Spreed, Webex czy Adobe Connect są optymalizowane pod kątem prowadzenia spotkań z dużą ilością interakcji. Nie mogą więc skupiać się tylko na przesyłanie krystalicznie czystego wideo. W wąskim paśmie sieci musi się jeszcze znaleźć miejsce na okno prezentacji, czat czy ankiety, no i oczywiście głos. Jeśli uprzemy się nadawać sygnał w bardzo dużej rozdzielczości, to skutkiem ubocznym może być to, że nie każdy z naszych webinarzystów będzie w stanie uczestniczyć w spotkaniu, bo nie możemy z góry zakładać, że każdy w Polsce jest podłączony do światłowodu.</p>
<p>Rozdzielczość 640&#215;480 w zupełności wystarcza, biorąc pod uwagę, że klastyczna rozdzielczość telewizyjna PAL to 720&#215;576, a więc niewiele więcej. Do dziś sygnał ten stanowi większość przekazu telewizyjnego i przywykliśmy do niego nawet oglądając go na 40-calowych telewizorach. Trener szkolenia webcast widziany na 15-calowej matrycy laptopa (i dzieląc miejsce na ekranie z innymi komponentami webcast) nie musi być wcale większy. Skupmy się lepiej na tym co daje nam podłączenie kamery wideo do komputera.</p>
<p>Zewnętrzna kamera wideo to nie tylko duży obiektyw. To również możliwość dokładnego ustawienia parametrów obraz wprost w kamerze. Jeśli więc nasz sprzęt obsługuję ręczy balans bieli, ustawienie ostrości czy ekspozycję, możemy osiągnąć efekty dużo lepsze, niż w przypadku kamery internetowej. Oczywiście najlepiej sprawdza się tutaj kamera którą już mamy (np. prywatna kamera, którą do tej pory używaliśmy dla celów turystycznych), bo wydatki są wtedy znikome.</p>
<p>Problem, który się pojawi prawie na pewno, to ustawienie kamery względem prowadzącego. Tutaj przyda się dobry, elastyczny statyw, dzięki któremu ustawimy kamerę precyzyjnie, jak najbliżej linii wzroku trenera. Idealnie byłoby móc schować ją pod matrycą ekranu monitora, ale to nie ten budżet i nie ta technika. Odpowiednio instruując prowadzącego możemy uzyskać pewną kompensację tego problemu. Z teorii wiemy, że oko prowadzącego, miejsca na które patrzy (ekran) i obiektyw stanowią trzy punkty, które wyznaczają trójkąt. Należy zrobić wszystko, aby kąt między miejscem patrzenia a obiektywem był jak najmniejszy. Idealnie (0 stopni) uzyskamy, gdy prowadzący będzie patrzył w kamerę. Dobrym rozwiązaniem jest też oddalenie monitora i kamery od trenera. Czym dłuższy będzie nasz trójkąt, tym mniejszy będzie kąt. Tu oczywiście natrafiamy na problem taki, że nie można 20-calowego monitora odsunąć na 5 metrów. To znaczy &#8211; można, ale szkolenie będzie mało udane. Generalnie, należy uczynić wszystko, żeby prowadzący utrzymywał choć pozorny kontakt wzrokowy z uczestnikami (czyli z kamerą). Zastosowane środki mogą być dowolne. Z doświadczenia wiem, że świadomość istnienia kamery u trenera daje najlepsze rezultaty. Zamiast gapić się przez cały czas w slajdy na swoim ekranie, powinien on utrzymywać kontakt wzrokowy z uczestnikami.</p>
<h1>Światło</h1>
<p>Przechodzimy do świecenia na obiekt. W zdecydowanej większości wypadków nie ma potrzeby wydawania kilku tysięcy na profesjonalne oświetlenie. Jeśli mamy pod ręką walizkę światła halogenowego (zwanego czasem światłem reporterskim, z racji częstego wykorzystywania takich lamp realizacjach telewizyjnych), to może się ona przydać. Tym bardziej przydadzą się lampy typu kino-flo, ale podejrzewam, że takich nie mamy. Zanim zaczniemy przeglądać cenniki producentów oświetlenia i szukać prawdziwych okazji na internetowych wyprzedażach, zastanówmy się, co tak naprawdę jest nam potrzebne. A do tego przyda się trochę teorii oświetlenia.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-1171" title="light-tips" src="http://www.webcastnow.pl/wp-content/uploads/2011/05/light-tips.png" alt="" width="600" height="600" /></p>
<p>Po pierwsze musimy pamiętać, że nie można świeci byle jak. Wszyscy zapewne wiemy jak kiepsko wychodzą zdjęcia robione aparatami z wbudowaną lampą błyskową. Postaci się nie tylko białe na twarzach, dzięki czerwonym oczom często przypominają albinosów, ale przede wszystkim &#8211; są zupełnie płaskie. Profesjonaliści używają lamp, w których światło mona skierować w inną stronę i zmiękczyć dyfuzorem. Jeśli więc kiedyś dziwił was widok fotoreportera, który miał lampę błyskową ustawioną na sufit czy ścianę, to teraz już nie powinien. Zamiast uderzać ogromnym błyskiem prosto w twarz, fotograf odbija światło wewnątrz pomieszczenia i fotografowany obiekt jest oświetlony równomiernie. Co za tym idzie &#8211; przestaje być płaski. Tak więc zasada numer jeden: nie świecimy tylko z przodu! Wiem, że wiele osób widziało na mieście reporterów telewizyjnych z małą lampą na kamerze, która świeciła dokładnie tak jak nie powinna, ale uwierzcie mi, że to kwestia oszczędności czasu. Jeśli realizujemy wywiad z którego może 10 sekund zostanie użyte w serwisie informacyjnym, to szukanie zasilania, rozstawianie lamp, modelowanie w zupełności się nie opłaca. My nie idziemy na łatwiznę.</p>
<p>Gdy przyjmiemy zasadę, że nie świecimy tylko z przodu, to naturalnym będzie spostrzeżenie, że świecić musimy z boku. Jeśli mamy w domu trzy ruchome, w miarę równomierne źródła światła i kogoś do pomocy, a także możemy skorzystać z zaciemnionego pomieszczenia, proponuję zabawę, która pozwoli w łatwy sposób zrozumieć jak prawidłowe oświetlenie powinno wyglądać. Przyda się też kamera na statywie podłączona do telewizora (aby mieć obraz tego co &#8222;widzi&#8221; kamera), ale nie jest to niezbędne.</p>
<blockquote><p><em>Sadzamy naszego modela na krześle. Aż do końca eksperymentu powinien być nieruchomy. W tym momencie w podglądzie kamery nie powinniśmy widzieć nic, bo nie mamy włączonego żadnego oświetlenia. Pierwszą lampę ustawiamy między 30 a 60 stopni po jednej ze stron modela (zakładamy, że kamera ustawiona na wprost miałaby 0 stopni, a dokładnie z boku &#8211; 90 stopni). Jeśli źródło światła jest słabe, podejdźmy bliżej. To bardzo ważny krok &#8211; wybierając ustawienia światła musimy znaleźć tzw. rysunek, czyli naświetlić rysy twarzy. Ustawienie światła nieco w lewo, prawo, wyżej czy niżej sprawi, że model będzie wesoły, roztargniony, smutny czy złowrogi w wyrazie twarzy. I to właśnie tu wszystko się zaczyna.</em></p>
<p><em>Po ustawieniu światła rysującego zauważymy, że obraz twarzy jest plastyczny, ale nieco za ostry. Charakterystyczne jest to, że nos rzuca duży cień. Po drugiej stronie osi postaci ustawiamy drugą lampę, którą nazywamy światłem wypełniającym. Może ona być nieco słabsza (ewentualnie bardziej oddalona), aby nie zniszczyć stworzonego wcześniej rysunku, a jedynie wypełnić cienie. Tutaj również przyda się trochę eksperymentowania. Gdy już jesteśmy pewni, że obraz w podglądzie kamery przedstawia naszego modela w taki sposób, jaki byśmy chcieli, możemy przejść do kroku ostatniego.</em></p>
<p><em>Trzecie światło ustawiamy za postacią, nieco z boku, aby nie było widoczne w kadrze. Jego zadaniem jest odcięcie modela od tła. Ten często niedoceniany element potrafi bardzo poprawić plastyczną jakość naszego kadru. Jeśli mamy jeszcze czas na eksperymenty, warto poćwiczyć z niewielką lamą doświetlającą oczy. Mówi się przecież, że oczy są zwierciadłem duszy, więc nie powinniśmy o nich zapominać.<br />
</em></p>
<p><em>Z grubsza właśnie na tym polegała praca Janusza Kamińskiego w oscarowym &#8222;Helikopterze w ogniu&#8221;. Bo to właśnie jest esencja obrazu filmowego. Mimo, że operatorzy kojarzeni są z kamerami, to w profesjonalnych produkcjach filmowych niewiele mają z nimi wspólnego. Ich zadaniem jest widzieć jak pokazać scenę i umiejętnie wszystko zaplanować i ustawić.</em></p></blockquote>
<p>Najprostszy schemat oświetlenia wg powyższego modelu wygląda tak:</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-1169" title="3-point-light" src="http://www.webcastnow.pl/wp-content/uploads/2011/05/3-point-light.png" alt="" width="600" height="600" /></p>
<p>Tyle teorii, ale co w praktyce? Jeśli posiadamy dostęp do profesjonalnego lub półprofesjonalnego oświetlenia to najbardziej przydadzą nam się:</p>
<ol>
<li><strong>Zestaw reporterskich lamp halogenowych.</strong> Składa się z reguły z 2 lub 3 lamp na lekkich statywach, które można rozłożyć do wysokości przekraczającej 2 metry. Zasilane są żarnikami halogenowymi o mocy 300 lub 650 W (do wyboru, czasem też 800 a nawet 1000 W) o dowolnej temperaturze barwowej świecenia. Często wyposażone w tzw. wrota (metalowe &#8211; czarne bądź srebrne &#8211; płyty ograniczające świecenie na boki) czy nakładki zmiękczające (np. pierścień z matowego szkła. Można dodatkowo rozproszyć światło i zmniejszyć jego moc poprzez dodawanie specjalnych folii (przypominają trochę białą kalkę techniczną). Z zasady nie posiadają regulacji mocy świecenia.</li>
<li><strong>Zestaw lamp typu kinoflo</strong>. Są to sporej wielkości płaskie oprawki zawierające 2 lub 4 świetlówki o długości zazwyczaj ok. 40 cm. Z racji źródła światła jest ono sporo słabsze, ale od razu odpowiednio rozproszone. Lepsze zestawy mają wbudowaną ręczną regulację mocy świecenia (tzw. <em>dimmer</em>) a nawet możliwość sterowania za pomocą konsolety (złącze DMX), co przydaje się w studiach telewizyjnych, gdzie podwieszane są pod sufitem i dostęp do nich jest utrudniony. Wykorzystuje się je w profesjonalnej produkcji telewizyjnej (szczególnie w studio) dosyć często, bo mimo słabej mocy świecenia, zużywają bardzo mało prądu i &#8211; co bardzo ważne &#8211; emitują niewielką ilość ciepła. Porównanie do lamp halogenowych jest takie jak żarówka energooszczędna vs. tradycyjna. Lampy te również mają statywy, ale są mniej poręczne ze względu na swoją konstrukcję, więc nie ma co nastawiać się na zbyt częste przenoszenie ich. Również zasilane są z tradycyjnej sieci 230V.</li>
</ol>
<p>Tutaj katalog w zasadzie się zamyka. Większe oświetlenie, używane w szczególności w kinematografii nie sprawdzi się zupełnie, ale też zupełnie inne jest jego przeznaczenie. Czy można znaleźć jakiś środek zastępczy? Ci którzy sprawdzili ceny opisanych przeze mnie rozwiązań pewnie nie chcą wydawać kolejnych tysięcy złotych. Oczywiście, że można. W końcu chodzi o to, aby na obiekt skierować odpowiednie światło w odpowiedni sposób. O sposobie już sporo wiemy, a teraz światło. Jedną z cech profesjonalnego oświetlenia jest jego stała temperatura świecenia. Nie chodzi tu o stopnie Celsjusza, ale o temperaturę barwową światła wyrażaną w Kelvinach.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-1167" title="temperatura_barwowa" src="http://www.webcastnow.pl/wp-content/uploads/2011/05/temperatura_barwowa.png" alt="" width="600" height="600" /></p>
<p>W sklepach dla fotografików można nabyć żarówki przypominające klasyczne świetlówki kompaktowe używane w domach. Są minimalnie większe, trochę droższe, ale charakteryzują się zdefiniowaną<strong> stałą temperaturą świecenia</strong>. Dzięki temu będziemy mieli pewność, że kluczowe elementy obrazu są przetwarzane przez kamerę właściwie. Nie oznacza to, że kamera sama dostosuje swoje ustawienia do źródła światła. Aby w pełni skorzystać z naszego zestawu oświetleniowego należy jeszcze ustawić balans bieli. Do tego będzie nam potrzebna zwykła biała kartka, która dla kamery będzie wzorcem bieli. W większości modeli kamer możemy balans bieli ustawić ręcznie lub półautomatycznie. Pamiętajcie, że wzorzec bieli (kartka) podczas ustawiania balansu powinna być oświetlona w taki sam sposób jak nasz trener. Ostatecznym testem będzie spojrzenie na postać przez wizjer kamery lub ekran podglądu &#8211; źle ustawiony balans widać przede wszystkim na skórze (jest ona zbyt blada lub zbyt czerwona, czasem ziemista). Chodź nam łatwo przegapić taki detal, to biorąc pod uwagę fakt, że sporo zainwestowaliśmy w sprzęt i przygotowania, musimy też zadbać o ten element.</p>
<p>Choć żarówka fotograficzna jest wielokrotnie słabsza, niż lampa studyjna, to pamiętajmy, że produkuje ona też wielokrotnie mniej ciepła i możemy ją ustawić znacznie bliżej obiektu. Nie musimy więc inwestować w duże i energochłonne lampy. Można ją wkręcić w popularne gwinty E27, więc jak lampy możemy wykorzystać najtańsze kinkiety. Światło tego typu jest bardzo ładnie rozproszone, więc nie razi oświetloną osobę i nie wymaga stosowania dodatkowych filtrów. Oczywiście, jak z każdą świetlówką, również w tą należy się bardzo ostrożnie obchodzić, bo po przypadkowym uszkodzeniu wydobędą się z jej wnętrza niebezpieczne dla zdrowia gazy. A co wiem z własnego (i nie tylko doświadczenia): tam gdzie są lampy, tam są kable i które zawsze ktoś się potknie.</p>
<p>Ten niewielki tekst nie jest oczywiście kompletną teorią dotyczącą oświetlenia, a niektóre jego elementy mogą wydawać się zbyt zaawansowane jak na potrzeby webinaru. Warto jednak to przemyśleć, bo trochę teorii nie zaszkodzi, a każdy trener z pewnością znajdzie w szafie czy szufladzie kilka lampek, żarówek, stojaków z których wyczarować da się naprawdę wiele. A już na pewno więcej, niż ze standardowej kamery internetowej.</p>
<div class="wp-caption aligncenter" style="width: 610px"><img title="kinoflo1" src="http://www.kinoflo.com/Image%20Gif/Gallery%202008/Video/8image.gif" alt="" width="600" height="500" />
<p class="wp-caption-text">Studio telewizyjne oświetlone lampami typu kinoflo. (Zdjęcie ze strony producenta www.kinoflo.com)</p>
</div>
<div class="wp-caption aligncenter" style="width: 600px"><img title="arri" src="http://www.arri.com/uploads/pics/arrilite_600_01_det.jpg" alt="" width="590" height="300" />
<p class="wp-caption-text">Lampa reporterska z wrotami firmy Arri. (Zdjęcie ze strony producenta: www.arri.com)</p>
</div>
<div class="wp-caption aligncenter" style="width: 512px"><img title="bulb" src="http://www.backdropsource.co.uk/Productimages/P689-1.jpg" alt="" width="502" height="502" />
<p class="wp-caption-text">Świetlówka kompaktowa o ekwiwalencie mocy 600W i temperaturze barwowej 5000K. (Zdjęcie ze strony dystrybutora: www.backdropsource.co.uk)</p>
</div>
<p style="text-align: center;">
<div id="_mcePaste" class="mcePaste" style="position: absolute; left: -10000px; top: 1157px; width: 1px; height: 1px; overflow: hidden;">
<h2>Google Analyticato</h2>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://webcastnow.pl/2011/05/warsztat-jak-pokazac-trenera-webcast/piotr-maczuga/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prawie jak telewizja, czyli podstawy realizacji obrazu</title>
		<link>http://webcastnow.pl/2011/05/prawie-jak-telewizja-czyli-podstawy-realizacji-obrazu/piotr-maczuga/</link>
		<comments>http://webcastnow.pl/2011/05/prawie-jak-telewizja-czyli-podstawy-realizacji-obrazu/piotr-maczuga/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 May 2011 10:55:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Maczuga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Biznes]]></category>
		<category><![CDATA[Technologie]]></category>
		<category><![CDATA[przewodnik webcast]]></category>
		<category><![CDATA[transmisja]]></category>
		<category><![CDATA[wideo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.webcastnow.pl/?p=1131</guid>
		<description><![CDATA[Transmisje webcast nie przypominają jeszcze co prawda amerykańskich superprodukcji filmowych, a swoim rozmachem nie zagrażają największym widowiskom telewizyjnym, ale odrobina wiedzy o tym jak ciekawie przekazywać treści z ruchomych obrazków z pewnością się przyda. Dziś dwie kamery i analogowy mikser obrazu zastąpiły już jednoujęciowy przekaz. Kto wie, może niebawem pod hotelami w dniach konferencji będą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Transmisje webcast nie przypominają jeszcze co prawda amerykańskich superprodukcji filmowych, a swoim rozmachem nie zagrażają największym widowiskom telewizyjnym, ale odrobina wiedzy o tym jak ciekawie przekazywać treści z ruchomych obrazków z pewnością się przyda. Dziś dwie kamery i analogowy mikser obrazu zastąpiły już jednoujęciowy przekaz. Kto wie, może niebawem pod hotelami w dniach konferencji będą ustawiały się wozy transmisyjne?</strong></p>
<p>Na początek warto się zastanowić jakimi środkami dysponujemy? Dla realizatora najważniejsze są zasoby, które może odpowiednio rozdysponować, aby ciekawie łączyć ze sobą materiały. Jeśli wykorzystujemy więcej niż jedno źródło obrazu, niezbędny będzie mikser wideo. Podobnie jeśli chcemy połączyć w jeden wiele sygnałów audio (np. z kilku mikrofonów).</p>
<p>Użycie kilku kamer daje duże możliwości twórcze. Przede wszystkim pozwala na odpowiednie kierowanie uwagi widza na właściwe elementy przekazu. Nie jest bowiem prawdą, że widz on-line jest specyficzną, zdalną odmianą zwykłego uczestnika spotkania &#8211; to zupełnie inna kategoria. Najlepiej widać to podczas transmisji współczesnych zawodów sportowych. Podczas skoków narciarskich mamy: kamerę pokazującą skocznię ogólnie; kamerę pokazującą skoczka przygotowującego się do skoku; kamerę pokazującą trenera z nieodłączną chorągiewką; kamerę kamerę pokazującą zjazd po rampie skoczni; kamerę pokazującą wybicie się z progu i pierwszą fazę lotu; kamerę pokazującą lot z boku/tyłu; kamerę pokazującą lądowanie. I tak dalej. Mógłbym bez większego trudu wymienić 10 źródeł obrazu, a przecież opisane wydarzenia trwają zaledwie kilkanaście sekund. Opisany model to już standard realizacji tego typu transmisji.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-1154" title="mikser-1" src="http://www.webcastnow.pl/wp-content/uploads/2011/05/mikser-1.png" alt="" width="600" height="600" /></p>
<p>Wszystko po to, aby również obrazem (a właściwie odpowiednim montażem) przykuć uwagę widza. Skoro tak trudno jest to zrobić na kilkanaście sekund, to jak poradzić sobie z godzinną prelekcją? Myślę, że kluczem w kontekście realizacji transmisji webcast jest uświadomienie sobie, że montaż wideo to nie tylko edycja filmów z wesel. Nie dotyczy tylko przycinania nudnych ujęć, dodawania efektów i muzyki. To prawdziwa gra na uczuciach, zabawa w wideo-boga, którego geniusz pozwala koncentrować uwagę tłumu na tych elementach, które uważa za słuszne. Sprawdza się to zarówno w oskarowych produkcjach, jak i transmisjach 0n-line. Jak więc mieć boską moc po swojej stronie?</p>
<p>Najważniejsze to pamiętać to tym, że prawie od początków kinematografu widz nie jest biernym obserwatorem ogólnie przedstawionej rzeczywistości.</p>
<blockquote><p><em>I. Zaczynajmy od szerokiego planu &#8211; niech widzowie zobaczą gdzie się znajdujemy</em></p>
<p><em>II. Istotne momenty pokazujmy na półzbliżeniu &#8211; niech widzowie dostrzegą wyraz twarzy mówcy</em></p>
<p><em>III. Interakcje z widownią najlepiej jest pokazać z kamery ustawionej prosto na nią, pod lekkim kątem</em></p>
<p><em>IV. Co jakiś czas pokazujemy reakcję widowni lub po prostu jak siedzą i słuchają</em></p>
<p><em>V. Czasem, gdy mówiona treść nie jest najistotniejszą, warto dodać jakiś detal &#8211; dłoń prelegenta trzymająca laserowy wskaźnik, dłoń uczestnika notująca coś na szybko nadadzą się wyśmienicie</em></p>
<p><em>VI. Unikajmy ujęć krótszych niż 7 sekund (chyba, że rozwój akcji tego wymaga) i dłuższych niż 30.</em></p>
<p><em>VII. Zasady od I do VI nie są święte &#8211; łammy je namiętnie, ale z głową!</em></p></blockquote>
<p>Jak widać &#8211; wyobraźnia i trochę uczucia są tutaj ważniejsze niż sprzęt. Nie używajmy więc miksera tylko do przełączania planów: ogólny &#8211; zbliżenie &#8211; ogólny &#8211; zbliżenie&#8230; i tak przez godzinę (a czasem kilka, gdy mamy do czynienia z konferencją). Współczesna telewizja, a w szczególności transmisje na żywo postawiły bardzo wysoko poprzeczkę. Kilkadziesiąt lat temu relację z festiwalu w Opolu mogły obsłużyć 3-4 kamery. Dziś tego typu spektakl bez skomplikowanych kranów kamerowych czy kamer podwieszonych na linach uznaje się za nudny i nieprofesjonalny.</p>
<p>Webcast jednak &#8211; w odróżnieniu od wspomnianego festiwalu w Opolu, nie ma być po prostu ładny. Ma być ciekawy, a na to wpływa nie tylko treść podawana przez prelegenta. Jednym z licznych elementów jest umiejętność opowiadania obrazem.</p>
<h1>A może offline?</h1>
<p>Jeśli nie realizujemy klasycznej transmisji na żywo, a jedynie rejestrujemy event, warto pamiętać, że do dyspozycji mamy jeszcze drugą formę montażu wideo. W odróżnieniu od edycji liniowej, gdzie realizator, korzystając z miksera, w czasie rzeczywistym decyduje jakie kamery (ujęcia) będą użyte, w przypadku montażu nieliniowego całość edycji odbywa się już po zarejestrowaniu materiału.</p>
<p>Montaż taki odbywa się w przystosowanej do tego aplikacji, która wyświetla dla montażysty wirtualną linię czasu. Zarejestrowany materiał (a w zasadzie pliki, bo wcześniej zawartość kaset czy innych nośników musi się znaleźć w komputerze) jest widoczny pod postacią kolorowych prostokątów. Można je w odpowiedniej kolejności ustawiać na linii czasu i w ten sposób montować materiał. Do wyboru mamy nawet kilkadziesiąt ścieżek, więc oprócz ujęć z sali możemy dodać elementy graficzne (wykresy, slajdy czy &#8222;belki&#8221; z nazwiskiem prelegenta). Co najważniejsze, taki montaż nie odbywa się w czasie rzeczywistym, więc każde ujęcie można przyciąć z dokładnością do jednej klatki (1/25 sekundy). Możliwości ogranicza głównie wyobraźnia.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-1157" title="mikser-2" src="http://www.webcastnow.pl/wp-content/uploads/2011/05/mikser-2.png" alt="" width="600" height="600" /></p>
<p>Taki system ma też oczywiste wady &#8211; montaż trwa dosyć długo, biorąc pod uwagę fakt, że materiał trzeba przetransferować do komputera, odpowiednio zmontować i wyeskportować. W przypadku edycji liniowej montaż zasadniczy trwa dokładnie tyle, co rejestrowane wydarzenie. Nie jest zbyt precyzyjny, ale w wielu przypadkach efekt finalny możemy obserwować na żywo, dzięki czemu możliwa jest realizacja transmisji w czasie rzeczywistym.</p>
<h1>Co dla małych?</h1>
<p>Jeśli nie przyjdzie nam do głowy wydać kilku czy kilkunastu tysięcy na sprzęt, mamy do dyspozycji swój talent i wyczucie smaku. Z użyciem jednej kamery, bez wykorzystania miksera również można sporo zdziałać, choć rzecz jasna będzie to nieco poniżej obecnych standardów na jakich opiera się profesjonalny przekaz wideo. Każdy operator ma jednak do dyspozycji takie narzędzie jak ZOOM, zwany czasem przez starszych specjalistów transfokatorem. W ten sposób można stopniować plany z użyciem tylko jednaj kamery i bez miksera, jednak zbyt intensywne używanie tego środka wyrazu bywa męczące i irytujące.</p>
<p>Istotne jest też miejsce w którym ustawimy się z kamerą. Powinniśmy być wystarczająco oddaleni, aby objąć całe audytorium, ale jednocześnie na tyle blisko, aby móc stosować zbliżenia. W takim wypadku nieodzownym elementem wyposażenia będzie statyw, a konkretnie  &#8211; dobry statyw. Tanie rozwiązania za kilkadziesiąt złotych zupełnie się tu nie sprawdzą. Pamiętajmy, że wszystkie ruchy wykonywane kamerą powinny być płynne, a to niestety wymaga zainwestowania w dobry statyw. Taka inwestycja jednak nigdy nie straci na wartości, bo profesjonalny tripod będzie przydatny zarówno przy małej turystycznej kamerze, jak i przy dużym profesjonalnym sprzęcie.</p>
<div class="wp-caption aligncenter" style="width: 590px"><img title="Rozwiązanie oparte o mikser i recorder Edirol z pewnością nie jest tanim wyjściem, ale daje spore możlwości." src="http://www.rolandsystemsgroup.com/Assets/Images/products/additional/vr5_digrm_system.jpg" alt="" width="580" height="705" />
<p class="wp-caption-text">Rozwiązanie oparte o mikser i recorder Edirol z pewnością nie jest tanim wyjściem, ale daje spore możliwości. (schemat ze strony producenta)</p>
</div>
<p>Jeśli mamy jakikolwiek wybór, zdecydujmy się na kamerę większą, posiadającą możliwość obsługi większej ilości funkcji bezpośrednio na obudowie. To nie tylko ułatwia pracę, ale większa kamera to też z reguły lepszy obiektyw. Oczywiście nie chodzi o to, żeby zamiast nowoczesnej minikamery z dyskiem twardym wybrać starego VHS-a sprzed 15 lat. W mojej pracy używam dwóch kamer HDV firmy Sony. Pierwsza to dosyć wygodny w obsłudze model FX1, druga &#8211; to niewielki HC7. Choć format obrazu jest ten sam, ale jakość pracy i samego zapisu jest różna. W praktyce małej kamery używam tylko jako podręcznego magnetowidu.</p>
<p>Jeśli zdecydujemy się na montaż off-line, to proste oprogramowanie do tego celu nie będzie drogie. Podstawową oprawę graficzną również możemy wykonać we własnym zakresie. Więcej o tym, jak wybrać naprawdę ekonomiczny sprzęt i oprogramowanie napiszę niebawem. A to jak całość naszej pracy wysłać do widzów to też zupełnie inny temat.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://webcastnow.pl/2011/05/prawie-jak-telewizja-czyli-podstawy-realizacji-obrazu/piotr-maczuga/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>iWebcast &#8211; czy to już czas?</title>
		<link>http://webcastnow.pl/2011/05/iwebcast-czy-to-juz-czas/piotr-maczuga/</link>
		<comments>http://webcastnow.pl/2011/05/iwebcast-czy-to-juz-czas/piotr-maczuga/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 May 2011 18:58:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Maczuga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Programy]]></category>
		<category><![CDATA[Technologie]]></category>
		<category><![CDATA[adobe connect]]></category>
		<category><![CDATA[apple]]></category>
		<category><![CDATA[ipad]]></category>
		<category><![CDATA[iphone]]></category>
		<category><![CDATA[przewodnik webcast]]></category>
		<category><![CDATA[spreed]]></category>
		<category><![CDATA[Webex]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.webcastnow.pl/?p=1103</guid>
		<description><![CDATA[Urządzenia mobilne ze znakiem jabłuszka weszły już do powszechnego użycia. Pora więc zastanowić się ile można z nich wydusić w temacie webcastów. Próba zabawy w webcast to w przypadku iPhona, a tym bardziej iPada coś oczywistego. Myśląc o mobile e-learningu widzę ludzi z tabletami i smartphonami uczestniczących w webinarach za pośrednictwem bezprzewodowego dostępu do sieci. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Urządzenia mobilne ze znakiem jabłuszka weszły już do powszechnego użycia. Pora więc zastanowić się ile można z nich wydusić w temacie webcastów.</strong></p>
<p>Próba zabawy w webcast to w przypadku iPhona, a tym bardziej iPada coś oczywistego. Myśląc o <em>mobile e-learningu</em> widzę ludzi z tabletami i smartphonami uczestniczących w webinarach za pośrednictwem bezprzewodowego dostępu do sieci. Świat nie jest co prawda (jeszcze?) pod panowaniem korporacji z Cupertino, z Królem Stevem herbu Nadgryzionego Jabłka na czele, ale kto wie, co będzie niebawem. Apple tyle namieszał na rynku mobilnego software i hardware, że wstępna ocena sytuacji dla fanów webcastów na pewno się przyda.</p>
<p><strong>No Flash, no fun&#8230;</strong></p>
<p>Pierwsza sprawa, która ciągnie się za produktami sektora mobile Apple już od czterech lat to brak wsparcia dla Adobe Flash. Fakt ten był wielokrotnie dyskutowany przy różnych okazjach, ale mimo, że ukazała się 4. edycja iPhona i 2. iPada &#8211; nadal nie ma skutecznego rozwiązania. W skrócie: Adobe twierdzi, że Apple świadomie lekceważy ogromnie popularne rozwiązanie jakim jest Flash (powody pozostawiam w domysłach); Apple twierdzi, że Flash jest niedopracowany, ociężały i pełen dziur wpływających na bezpieczeństwo.</p>
<p>Doszło nawet do tego, że najnowszy MacBook Air nie ma preinstalowanego Flasha jako jednego ze składników. W odróżnieniu od iPada czy Iphona, do Aira można wgrać to oprogramowanie samodzielnie, ale odpada jedna z największych zalet systemu operacyjnego Mac OS &#8211; łatwa i automatyczna aktualizacja wszystkich składników. A co za tym idzie &#8211; użytkownicy tych najmniejszych komputerów z jabłuszkiem muszą sami dbać o to, aby ich Flash był aktualny (czytaj: bezpieczny i wydajny). Niby niewiele, a jednak boli.</p>
<p>Dla używających telefonu czy tabletu Apple wiadomości są jeszcze gorsze &#8211; Flasha nie da się wgrać nawet na własną rękę. Pojawiają się co prawda coraz to nowsze rozwiązania (teraz możemy już praktycznie korzystać ze <em>streamingu</em> wideo w tej technologii), ale aplikacje przeglądarkowe oparte o Flash, używane do webinarów w dalszym ciągu nie działają.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Żeby nie kończyć tej części pesymistycznie, polecam poniższy klip, gdzie spec z Adobe mówi pokrótce jak rozwiązać problem z Adobe Flash Media Server na Apple:</p>
<p><object width="600" height="480"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/_5o2xmJXrAY?fs=1&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0" /><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="600" height="480" src="http://www.youtube.com/v/_5o2xmJXrAY?fs=1&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p><strong>To może coś szytego na miarę?</strong></p>
<p>Skoro nie można się zalogować na webcast bezpośrednio z przeglądarki iPhona czy iPada, to najwięksi gracze na rynku ruszyli z odsieczą. W końcu zdają sobie sprawę jak szybko przyrasta rynek mobilnych internautów.  Choćby dwaj potentaci &#8211; Adobe (ten od Connect 7) i Cisco (od Webex) już od jakiegoś czasu mają wersje mobilne swoich aplikacji.</p>
<p>Na pewno rozczarowuje Adobe ze swoim Connect Mobile. Aplikacja na iPada jest klonem wersji na iPhone, a więc ponad 9-calowy ekran tabletu jest wyjątkowo kiepsko wykorzystany. Jednocześnie możemy albo uczestniczyć w wideokonferencji, albo oglądać prezentację czy dzielić ekran. Na iPhone się więcej nie zmieściło&#8230; Na iPada nie byłoby problemu, bo taką korporację jak Adobe stać chyba kilka roboczogodzin programowania w Xcode?</p>
<p>Jakby tego było mało, na rynku (czyt.: na AppStore) pojawił się ConnectManager &#8211; aplikacja dzięki której możemy zarządzać webcastami (w których nie możemy wziąć udziału &#8211; brak Flasha&#8230;) za jedynie 6,99 Euro, czyli robić to, co na każdym urządzeniu wspierającym Flasha można zrobić zupełnie za darmo. Sytuację nieco ratuje fakt, że ConnectManager jest programem innej firmy, tylko wspierającym (w teorii) pracę na Connect Mobile.</p>
<div id="attachment_1104" class="wp-caption aligncenter" style="width: 489px"><img class="size-full wp-image-1104" title="Adobe Connect Mobile" src="http://www.webcastnow.pl/wp-content/uploads/2011/05/connect_ipad.png" alt="" width="479" height="318" />
<p class="wp-caption-text">Connect Mobile rozczaruje większość użytkowników iPada.</p>
</div>
<p>Webex prezentuje się znacznie lepiej, co widać na załączonym obrazku. Nie dość, że można swobodnie uczestniczyć w wideokonferencji i obserwować prezentację, to jeszcze (tego akurat nie widać) w sklepie Apple znajdziemy materiały przygotowane przez Cisco, prezentujące jak realizować własne webinary za pomocą ich aplikacji. Są to darmowe podcasty, które możemy pobrać na swoje urządzenie i w dowolnym momencie dowiedzieć się czegoś więcej o temacie.</p>
<div id="attachment_1105" class="wp-caption aligncenter" style="width: 368px"><img class="size-full wp-image-1105 " title="Webex" src="http://www.webcastnow.pl/wp-content/uploads/2011/05/webex_ipad.png" alt="Cisco udowadnia, że stworzenie dedykowanej aplikacji na iPada jest możliwe." width="358" height="475" />
<p class="wp-caption-text">Cisco udowadnia, że stworzenie dedykowanej aplikacji na iPada jest możliwe. I chyba nikt nie czuje się zaskoczony, że można&#8230;</p>
</div>
<p>Również kojarzony w Polsce FuzeMeeting przygotował aplikację dla iPada wyposażoną w potrzebne funkcjonalności. Zaangażowaniem zdaje się przypominać product Cisco, a więc jeszcze raz komunikat dla Adobe: <em>drodzy Panowie, naprawdę, da się!</em></p>
<div id="attachment_1109" class="wp-caption aligncenter" style="width: 487px"><img class="size-full wp-image-1109" title="FuzeMeeting" src="http://www.webcastnow.pl/wp-content/uploads/2011/05/fuze_ipad1.png" alt="" width="477" height="357" />
<p class="wp-caption-text">FuzeMeeting potrafi wykorzystać zalety 9-calowego ekranu iPada.</p>
</div>
<p>A co z Europą? Tutaj znana z aplikacji Spreed firma struktur AG postawiła raczej na zarządzanie webinarami i konferencjami, niż na uczestniczenie w nich za pośrednictwem urządzeń mobilnych. Dzięki temu bez trudu możemy znaleźć aż cztery aplikacje, które potrafią mniej więcej to samo: zarządzanie webcastami w szerokim tego słowa znaczeniu. Widać, że są to produkty projektowane z myślą o iPhonie, ale przy swojej obecnej użyteczności, pasują do mniejszego ekranu jak ulał.</p>
<p><strong>A może developer?</strong></p>
<p>Skoro uczestnictwo w webcastach za pomocą urządzeń mobilnych Apple jest poważnie utrudnione, a dostarczane oprogramowanie nie spełnia wszystkich potrzeb, może warto poszukać własnego rozwiązania? Xcode 4 to stosunkowo proste i przyjazne środowisko programistyczne, które pozwala tworzyć własne aplikacje na systemy firmy Adobe. Nie twierdzę, że własnymi siłami stworzymy program, który zrekompensuje nam brak Flasha, ale biorąc pod uwagę fakt jak szybko zwiększa się liczba &#8222;jabłuszek&#8221; w Polsce, inwestycja czasu w naukę Xcode może okazać się sukcesem również finansowym. Oczywiście przyda się też dobry pomysł, najlepiej związany w tematem webcastinu, żebym miał o czym pisać.</p>
<p>Jak wspominałem, Xcode jest przejrzysty, stosunkowo łatwy, ma bogatą dokumentację i wsparcie. Jeśli mielibyśmy się już uczuć jakiegokolwiek języka programowania, to jest to chyba obecnie najlepszy wybór. Na przeszkodzie stoją za to inne czynniki. To, że Apple żąda 99$/rok za używanie jej środowiska i wprowadzanie aplikacji do AppStore (a przypomnę, że użytkownicy iPhonów/iPadów są od AppStore uzależnieni, bo innego sposobu na pozyskiwanie oprogramowania w zasadzie nie ma), to jestem w stanie wybaczyć. Liczy się to, że aplikacje są w znakomitej większości bardzo tanie lub wręcz darmowe, co jest po części wynikiem tego, że dystrybucja odbywa się w jednym miejscu. Niestety, typowe dla filozofii Jabłuszka z Cupertino jest to, że Xcode działa jedynie pod systemami z rodziny Apple. Oznacza to, że na moim poczciwym pececie nie mogę napisać programu na iPhona. W tym celu najprościej byłoby kupić MacBooka, a to już lekka przesada.</p>
<p>Wychodzi więc na to, że na iWebcast trzeba będzie jeszcze trochę poczekać, choć iPad &#8211; technicznie, biorąc pod uwagę procesor, wydajność baterii, dostęp do sieci WiFi czy 3G, a także świetną obsługę dotykową i bardzo dobre parametry ekranu, nic nie stoi na przeszkodzie. A jednak w pewnej kalifornijskiej krainie, za wieloma górami i jednym oceanem, w zamku ze szkła i stali siedzi na swoim tronie Król Steve&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://webcastnow.pl/2011/05/iwebcast-czy-to-juz-czas/piotr-maczuga/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Profesjonalny Kongres = profesjonalna transmisja?</title>
		<link>http://webcastnow.pl/2011/04/profesjonalny-kongres-profesjonalna-trasmisja/piotr-maczuga/</link>
		<comments>http://webcastnow.pl/2011/04/profesjonalny-kongres-profesjonalna-trasmisja/piotr-maczuga/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Apr 2011 07:33:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Maczuga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Biznes]]></category>
		<category><![CDATA[Technologie]]></category>
		<category><![CDATA[transmisja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.webcastnow.pl/?p=1086</guid>
		<description><![CDATA[Zebrało mi się na kilka uwag o jakości i podejściu do transmitowania konferencji, kongresów i różnych eventów. A to z okazji skończonego niedawno Kongresu Profesjonalistów Public Relations. Prawdopodobnie  w kontekście tego wydarzenia warto napisać o czymś innym, niż sama transmisja. Na miejscu działy się rzeczy ciekawe i występowali interesujący specjaliści. Mnie jednak, jak zwykle, zainteresowała [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Zebrało mi się na kilka uwag o jakości i podejściu do  transmitowania konferencji, kongresów i różnych eventów. A to z okazji  skończonego niedawno Kongresu Profesjonalistów Public Relations.</strong></p>
<p>Prawdopodobnie  w kontekście tego wydarzenia warto napisać o czymś  innym, niż sama transmisja. Na miejscu działy się rzeczy ciekawe i  występowali interesujący specjaliści. Mnie jednak, jak zwykle,  zainteresowała <strong>transmisja realizowana dzięki platformie Livingmedia</strong>, a ocenę samego kongresu zostawiam innym.</p>
<p>Podczas przerw, które przecież są stałą częścią każdej imprezy tego  typu, niczym nie zrażeni realizatorzy transmisji bacznie śledzili co  dzieje się na sali. Skupiali się głównie na kolejnym prelegencie, który  uruchamiał swoją prezentację, przygotowywał się do wystąpienia,  przypinał mikrofon itd. <strong>Miało to swój niewątpliwy urok</strong> i pozwoliło w przerwach również poczuć ducha konferencji, nawet jeśli jak widz nie brałem w niej bezpośredniego udziału.</p>
<p>Niemniej jednak <strong>realizatorzy zapomnieli o prostym geście profesjonalizmu</strong> &#8211; w czasie przerw nie wyciszali mikrofonów prelegentów. Stąd między  innymi dowiedziałem się, że Pani Prezes jednej z firm, a jednocześnie  prelegentka, nie ma zamiaru podpisać oświadczenia o zgodzie na  udostępnianie jej prezentacji. Myślę, że organizatorom nie zależało na  rozpowszechnianiu tej informacji szerzej. Z sympatii dla Livingmedia nie  będę opisywał dalej, bo przecież podobne rzeczy dzieją się na różnych  konferencjach i tylko zbieg okoliczności sprawił, że miara mojej  irytacji przelała się akurat w ubiegły czwartek.</p>
<p>Jakie z tego wnioski? Transmisje on-line często są traktowane po macoszemu, bo ciągle <strong>produkt nie jest kompletny</strong>.  Na rynku dobrze czuje się przynajmniej kilka polskich firm oferujących  transmisję z wydarzeń. Wnoszą sprawdzoną technologię, przenoszą na  siebie ciężar załatwienia wielu trudnych spraw związanych z usługą  (odpowiedniej jakości sieć w miejscu transmisji), oferują dodatkowe  świadczenia (programują stronę www transmisji, rejestrują całość,  przetwarzają bazę danych uczestników umożliwiając im logowanie itd.).  Niestety reszta często wygląda mizernie.</p>
<p>Firmy tego typu z reguły nie specjalizują się w produkcji wideo, więc  nie dysponują (choć to nie reguła) wyjątkowymi specjalistami w  dziedzinie produkcji filmowej i telewizyjnej. W zupełności wystarcza  dobrej klasy kamera HDV czy HD, porządny statyw, prosty mikser i  komputer. Niemniej jednak nie rozumiem, dlaczego realizator pozwala  sobie na takie niedopatrzenia, wystawiając tym samym świadectwo całej  branży transmisji w sieci?</p>
<p>Można powiedzieć, że robię z igły widły, jednak zwyczajnie nie rozumiem, czemu <strong>profesjonalnie wykonana usługa zwieńczona jest tak często półamatorskim partactwem</strong>.  Nie chodzi tu tylko o dźwięk, ale zdarzają się różne inne sytuacje:  często obraz wypuszczony z kamery w proporcjach 16:9 zostaje  przetworzony do 4:3. W efekcie widzimy spłaszczonych ludzi w za ciasnym  kadrze. Dlaczego? Realizatorzy mają swoje teorie na ten temat, ale ja  wiem jedno: zachowanie proporcji bez zniekształcania obrazu to nie  inżynieria kosmiczna. To podstawa kompozycji kadru, którą znamy niemalże  od czasów braci Lumière.</p>
<p><strong>Webcast w formie transmisji jest już możliwy do profesjonalnego wykorzystania</strong>,  dlatego powinniśmy wymuszać na dostawcach tej usługi takie jej  wykonanie, żebyśmy rzeczywiście byli dumni, że z niego korzystamy. Mając  na uwadze własne doświadczenia, właściwie po każdej ze stron  (organizator, prelegent, uczestnik, realizator), chcę podzielić się moim  kanonem współpracy z firmami realizującymi webcast. Odpowiednie  wyjaśnienie sobie pewnych kwestii zapobiegnie nieporozumieniom i  rozczarowaniu.</p>
<p>Tak więc, jeśli organizują Państwo własne wydarzenie i szukają firmy, która przeprowadzi transmisje, <strong>warto się upewnić</strong>:</p>
<blockquote>
<ol>
<li><strong>Czy możemy wykorzystać więcej niż jedną kamerę? </strong>Obecnie  transmisja z jednego źródła obrazu nie jest niczym nadzwyczajnym.  Więcej: jest nużąca. Dwie kamery to absolutne minimum. Może nas to  więcej kosztować, ale warto poszukać odpowiedniej oferty. Nawiasem  mówiąc, nie warto też przesadzać &#8211; na 30-metrowej sali nie potrzebujemy 4  kamer.</li>
<li><strong>W jaki sposób będzie wyświetlana prezentacja?</strong> To  wbrew pozorom bardzo ważne. Każdy organizator wie jak często się zdarza,  że prelegenci zmieniają jakieś slajdy w ostatniej chwili. Realizatorzy  transmisji zazwyczaj chcą otrzymać pliki z prezentacją wcześniej, a co  za tym idzie, w dniu transmisji treść tego co zobaczą goście na sali i  internauci będzie różna. Druga sprawa to format prezentacji. Część  systemów wymaga użycia pliku PDF w którym nie da się odpowiednio  przygotować animacji (nie wspomnę już o prezentacjach tworzonych w Prezi  czy innej aplikacji). Taką prezentację trzeba odpowiednio przygotować,  często przerobić zupełnie na potrzeby transmisji, ale żeby o tym  wiedzieć trzeba najpierw to ustalić z realizatorami.</li>
<li><strong>W jaki sposób będzie obsługiwana prezentacja?</strong> Może kogoś zaskoczę, ale z reguły potrzebny jest ktoś, kto zmienia slajdy w miarę synchronicznie z prelegentem.  Jeśli tak, to kto dostarcza taką osobę i co powinna ona wiedzieć? Wbrew  pozorom to bardzo ważne. Dodam tylko, że istnieją już firmy, które  zamiast wgrywać poszczególne pliki, podłączają się bezpośrednio do  wyjścia VGA z komputera prelegenta (pomiędzy komputerem a projektorem),  dzięki czemu internauta widzi dokładnie to samo co prelegent i  uczestnicy na sali. To jest zdecydowanie najlepsze rozwiązanie, choć  jeszcze niespopularyzowane.</li>
<li><strong>Jak będzie realizowany dźwięk?</strong> Byłem kiedyś świadkiem transmisji podczas której realizator użył mikrofonu kierunkowego zamontowanego na kamerze.  Wyraźniej niż prelegenta było słychać rozmowy ludzi i stukanie  klawiatury laptopa. I to było zdecydowanie najgorsze rozwiązanie jakie w  życiu widziałem. Należy przemyśleć sens podpinania każdemu prelegentowi  osobnego mikroportu &#8211; rodzi to sporo komplikacji. Realizatorzy  transmisji z pewnością zadowolą się dźwiękiem z sumy miksera audio, ale  trzeba najpierw się upewnić, że mogą z niego skorzystać, a ludzie  odpowiedzialni za nagłośnienie dysponują odpowiednim sprzętem. Tak na  marginesie &#8211; trzeba uważać na małych salach, gdzie prelegent może bez  konsultacji z kimkolwiek zrezygnować z używania mikrofonu, uważając że  będzie dobrze słyszany. Dla ludzi na miejscu pewnie tak, dla internautów  będzie to nieme kino.</li>
<li><strong>Jak będzie odbywało się logowanie? </strong>To z pozoru mało istotne, ale  możemy nie zdawać sobie sprawy, że skomplikowany system rejestracji i  uzyskania dostępu do transmisji może wielu chętnym sprawiać kłopoty.  Wtedy będzie potrzebne wyznaczenie osoby i infolinii do pomocy. Jednak,  żeby osoba taka była pomocna, musi wiedzieć odpowiednio dużo o sposobie  dostępu. Osobiście polecam upraszczać procedury. Oczywiście może być to  trudne, gdy liczymy na leady lub transmisja jest płatna (wtedy wejście  musi być odpowiednio autoryzowane), ale nie warto zmuszać uczestników do  stosowania zbyt zawiłych haseł czy wielokrotnego weryfikowania.  Konieczność założenia konta w serwisie za pośrednictwem którego odbywa  się transmisja uważam wręcz za niestosowne, szkodliwe i głupie. Warto  też ustalić jak przetwarzane będą dane logowania i do kiedy musimy  dostarczyć je organizatorowi transmisji? Czy może się to dziać  automatycznie? Oczywiście równie dobrze możemy sami stworzyć mechanizm  logowania i ominąć ten problem, ale pamiętajmy, że firmy organizujące  transmisje mają tutaj spore doświadczenie, więc oszczędność może być  pozorna.</li>
</ol>
</blockquote>
<p>To tylko kilka porad, ale od czegoś trzeba zacząć. Jeśli  przebrniemy przez to, to każda nasza następna transmisja będzie lepsza i  bardziej profesjonalne. Również na naszych barkach spoczywa  odpowiedzialność za to, żeby webcasty przestały być ciekawostką, a stały  się produktem z najwyższej półki.</p>
<p><em>P.S. Nawiasem mówiąc  niedługo czeka mnie organizacja transmisji z dużej imprezy i przekonam  się czy z praktyką radzę sobie nie gorzej, niż z teorią. Ale o tym innym  razem.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://webcastnow.pl/2011/04/profesjonalny-kongres-profesjonalna-trasmisja/piotr-maczuga/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Amiando wspiera Spreed</title>
		<link>http://webcastnow.pl/2011/02/amiando-wspiera-spreed/piotr-maczuga/</link>
		<comments>http://webcastnow.pl/2011/02/amiando-wspiera-spreed/piotr-maczuga/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Feb 2011 14:09:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Maczuga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Biznes]]></category>
		<category><![CDATA[Programy]]></category>
		<category><![CDATA[Technologie]]></category>
		<category><![CDATA[amiando]]></category>
		<category><![CDATA[rekrutacja]]></category>
		<category><![CDATA[spreed]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pio-mac.nazwa.pl/webcastnow/?p=864</guid>
		<description><![CDATA[Amiando &#8211; webaplikacja do wspierania procesu rekrutacji na różnego rodzaju eventy została zintegrowana z popularnym niemieckim programem Spreed. Dzięki temu rekrutacja staje się łatwiejsza, a czas spędzony na mozolnym przetwarzaniu danych można wykorzystać lepiej. Organizując całkiem niedawno serię kilkudziesięciu webinarów przekonałem się na własnej skórze jak ważne są niedoceniane często narzędzia rekrutacyjne. Nie chodzi jedynie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Amiando &#8211; webaplikacja do wspierania procesu rekrutacji na różnego rodzaju eventy została zintegrowana z popularnym niemieckim programem Spreed. Dzięki temu rekrutacja staje się łatwiejsza, a czas spędzony na mozolnym przetwarzaniu danych można wykorzystać lepiej.</strong><br />
Organizując całkiem niedawno serię kilkudziesięciu webinarów przekonałem się na własnej skórze jak ważne są niedoceniane często narzędzia rekrutacyjne. Nie chodzi jedynie o &#8222;tablicę ogłoszeń&#8221;, ale przede wszystkim o wsparcie przetwarzania danych przez organizatorów szkoleń. Gdy musimy ręcznie zweryfikować wszystkie zapisy, odpowiedzieć na zapytania, przygotować loginy i hasła &#8211; proste czynności wydłużają się w nieskończoność. W moim projekcie z góry nastawiłem na się na automatyzację tych procesów, ale brakowało mi kompleksowego narzędzia.<br />
Spreed AG i Amiando AG rozpoczynając współpracę, znacząco ułatwiły działanie. Od tej pory przygotowując szkolenie na Spreed możemy bez problemu pobrać listę zrekrutowanych osób z Amiando. W rezultacie czynności, które wymagały użycia Excela, eksportowania/importowania danych, stały się dostępne na wyciągnięcie kliknięcia.<br />
Widać tutaj też siłę rynki niemieckiego. Nie przez przypadek obie firmy mają w nazwie AG (czyli niemieckie oznaczenie spółki akcyjnej). Firmy współpracują ze sobą na zasadzie symbiozy i jest to kolejny powód, aby poważniej traktować Spreed jako narzędzie webcast.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://webcastnow.pl/2011/02/amiando-wspiera-spreed/piotr-maczuga/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Video SEO, czyli jak optymalizować wideo?</title>
		<link>http://webcastnow.pl/2010/12/video-seo-czyli-jak-optymalizowac-wideo-w-internecie/piotr-maczuga/</link>
		<comments>http://webcastnow.pl/2010/12/video-seo-czyli-jak-optymalizowac-wideo-w-internecie/piotr-maczuga/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 28 Dec 2010 15:22:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Maczuga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Biznes]]></category>
		<category><![CDATA[Technologie]]></category>
		<category><![CDATA[SEO]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://webcastnow.wordpress.com/?p=474</guid>
		<description><![CDATA[Temat tylko częściowo pokrywa się z tematyką webcastingu, jednak wszelkie odbiegające od rutyny formy wspierające przekazywanie treści (a do takich zaliczam wideo w internecie) są dla mnie cenną i niemal obligatoryjną częścią spotkania on-line czy webinaru. Dlatego dziś przedstawiam szkolenie na temat SEO w przypadku kontentu tego rodzaju. SEO (czyli search engine optimization), to nic [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Temat tylko częściowo pokrywa się z tematyką webcastingu, jednak wszelkie odbiegające od rutyny formy wspierające przekazywanie treści (a do takich zaliczam wideo w internecie) są dla mnie cenną i niemal obligatoryjną częścią spotkania on-line czy webinaru. Dlatego dziś przedstawiam szkolenie na temat SEO w przypadku kontentu tego rodzaju. </strong></p>
<p><strong>SEO</strong> (czyli <em>search engine optimization</em>), to nic innego jak <strong>optymalizacja treści i kontentu naszych serwisów dla wyszukiwarek internetowych</strong>. Innymi słowy jest to odpowiedź na pytania, co ma zrobić Kowalski, aby po wpisaniu w Google słowa &#8222;Kowalski&#8221; jego strona kowalski.pl znalazła się na pierwszym miejscu. Napisano o tym wystarczająco dużo, jednak wciąż nie podjęto na dobre tematu jak pozycjonować treści wideo? Mówi się wiele o tym jak duże znaczenie mają multimedia dla współczesnego internauty, że &#8211; szczególnie ci młodsi &#8211; wolą oglądać, niż czytać, więc warto tę wiedzę uzupełnić.</p>
<p>Posłuży nam do tego nagranie webcastu z serwisu <a href="http://videoproductiontips.com" target="_blank"><strong>VideoProductionTips</strong></a>, zrealizowanego przez <strong><a href="http://www.ooyala.com" target="_blank">OOYALA</a></strong>. Nagranie jest dosyć długie, ok. 50 minut, ale zawiera ciekawe wypowiedzi aż <strong>trzech ekspertów</strong>: Mark Robertson (RealSEO.com), Peter Kocks (Truveo), Sean Knapp (OOYALA).</p>
<p>W całości można zobaczyć je tutaj:</p>
<p><a href="http://videoproductiontips.com/online-videos/video-seo-webinar-for-free/" target="_blank"><img class="size-full wp-image-476 aligncenter" title="ooyalaplayer" src="http://webcastnow.files.wordpress.com/2010/12/ooyalaplayer.png" alt="" width="463" height="298" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://webcastnow.pl/2010/12/video-seo-czyli-jak-optymalizowac-wideo-w-internecie/piotr-maczuga/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Co powinieneś wiedzieć o szkoleniu webcast?</title>
		<link>http://webcastnow.pl/2010/11/co-powinienes-wiedziec-o-szkoleniu-webcast/piotr-maczuga/</link>
		<comments>http://webcastnow.pl/2010/11/co-powinienes-wiedziec-o-szkoleniu-webcast/piotr-maczuga/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Nov 2010 10:43:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Maczuga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[Podstawy]]></category>
		<category><![CDATA[Technologie]]></category>
		<category><![CDATA[how to webcast]]></category>
		<category><![CDATA[konferencja]]></category>
		<category><![CDATA[multiscreen]]></category>
		<category><![CDATA[przewodnik webcast]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://webcastnow.wordpress.com/?p=388</guid>
		<description><![CDATA[Konferencja &#8222;Nowe media w edukacji&#8221; będąca podsumowaniem projektu How to webcast już za nami. Pora na pierwsze materiały. Dziś przedstawiam zarejestrowaną w całości pierwszą z prelekcji: &#8222;Co powinieneś wiedzieć o szkoleniu webcast?&#8221;, którą miałem okazję popełnić wraz z Krzysztofem Zielińskim. W najbliższym czasie udostępnimy również kolejne nagrania, rozpoczynając od ścieżki trenerskiej, w której oprócz nas [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Konferencja &#8222;Nowe media w edukacji&#8221; będąca podsumowaniem projektu How to webcast już za nami. Pora na pierwsze materiały. Dziś przedstawiam zarejestrowaną w całości pierwszą z prelekcji: &#8222;Co powinieneś wiedzieć o szkoleniu webcast?&#8221;, którą miałem okazję popełnić wraz z Krzysztofem Zielińskim.<br />
</strong></p>
<p>W najbliższym czasie udostępnimy również kolejne nagrania, rozpoczynając od ścieżki trenerskiej, w której oprócz nas udział wzięli <strong>Marta Eichstaedt</strong> (Dialogue Unlimited) i <strong>Adam Chmielewski</strong> (Uniwersytet Marii Curie Skłodowskiej). Wszystkie materiały są dostępne również na stronie <strong><a href="http://www.webcasttolearn.com" target="_blank">stronie projektu How to webcast</a></strong>. Materiał został zarejestrowany przez <a href="http://www.multiscreen.tv" target="_blank"><strong>Multiscreen.tv</strong></a>, a zmontowany przez <a href="http://www.obserwatorium.pl" target="_blank"><strong>Fundację Obserwatorium Zarządzania</strong></a>. Ze względów technicznych podzieliłem go na 4 części. Zapraszam do oglądania i komentowania.</p>
<h2>Część I:</h2>
<p>[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=CvcJjmfSaT4]</p>
<h2>Część II:</h2>
<p>[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=E3wecAGYXHw]</p>
<h2>Część III:</h2>
<p>[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=Kqxnmxb9lKE]</p>
<h2>Część IV:</h2>
<p>[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=CxsQyODpJ2k]</p>
<p>Następną prelekcją, którą udostępnię w przyszłym tygodniu będzie<strong><em> &#8222;Zdobądź i utrzymaj uwagę uczestników webinarów i warsztatów online&#8221; </em>- Marta Eichstaedt</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://webcastnow.pl/2010/11/co-powinienes-wiedziec-o-szkoleniu-webcast/piotr-maczuga/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polskie oprogramowanie do webcastów</title>
		<link>http://webcastnow.pl/2010/07/polskie-oprogramowanie-do-webcastow/piotr-maczuga/</link>
		<comments>http://webcastnow.pl/2010/07/polskie-oprogramowanie-do-webcastow/piotr-maczuga/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Jul 2010 14:40:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Maczuga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Programy]]></category>
		<category><![CDATA[Technologie]]></category>
		<category><![CDATA[dVideo]]></category>
		<category><![CDATA[marek hyla]]></category>
		<category><![CDATA[oprogramowanie]]></category>
		<category><![CDATA[TransmisjeOnline]]></category>
		<category><![CDATA[VidCom]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://webcastnow.wordpress.com/?p=62</guid>
		<description><![CDATA[Na spotkaniach z osobami zainteresowanymi webcastingiem często padają pytania o polskie oprogramowanie do prowadzenia spotkań tego typu, szczególnie webinarów, czyli sieciowych seminariów. Na rynku istnieje sporo zagranicznych rozwiązań, których zaletą jest dopracowanie: zarówno pod kątem technicznym jak i biznesowym. Jednak wiele firm poszukuje platform, które są w całości w języku polskim. Dotyczy to nie tylko obsługi samego programu, ale i wsparcia technicznego i wdrożenia. Oto trzy polskie przykłady oprogramowania tego typu:]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } 		A:link { color: #000080; so-language: zxx; text-decoration: underline } --><strong>Na spotkaniach z osobami zainteresowanymi webcastingiem często padają pytania o polskie oprogramowanie do prowadzenia spotkań tego typu, szczególnie webinarów, czyli sieciowych seminariów. Na rynku istnieje sporo zagranicznych rozwiązań, których zaletą jest dopracowanie: zarówno pod kątem technicznym jak i biznesowym. Jednak wiele firm poszukuje platform, które są w całości w języku polskim. Dotyczy to nie tylko obsługi samego programu, ale i wsparcia technicznego i wdrożenia. Oto trzy polskie przykłady oprogramowania tego typu:</strong><br />
Jednym z rozwiązań jest <strong><a href="http://dvideo.pl" target="_blank">dVideo</a></strong>. Program, choć sprawia wrażenie bardzo prostego i pozbawionego wielu narzędzi trenerskich (np. brakuje w nim ankiet), wydaje się być efektem konsekwentnej polityki firmy WebHat. Nie bez powodu na stronie głównej widnieje napis „beta”. dVideo ma czasami kłopoty z działaniem, ale producenci zamiast dodawać wątpliwej jakości funkcje, skupiają się na dopracowaniu tych, które są. Do testowania zapraszają klientów, co pozwala nie tylko zapoznać się z programem, ale i samemu wyciągnąć wnioski.</p>
<p>Warto dodać, że WebHat to firma prowadzona w ramach Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości, więc za właścicielami nie stoi ogromny kapitał, lecz pomysły, talent i zaangażowanie. To, co udało się osiągnąć pozwala wierzyć, że firma znajdzie poważnego inwestora  typu venture capital czy private equity i produkt stanie się naprawdę znany. Na ten moment mogę  śmiało polecić do testów, ale raczej nie dla tych, którzy mają wysokie wymagania</p>
<div id="attachment_63" class="wp-caption aligncenter" style="width: 534px"><a href="http://webcastnow.files.wordpress.com/2010/07/dvideo.jpg"><img class="size-full wp-image-63" title="dVideo" src="http://webcastnow.files.wordpress.com/2010/07/dvideo.jpg" alt="" width="524" height="411" /></a>
<p class="wp-caption-text">dVideo &#8211; program o przyjaznym interfejsie, ale dla wielu ma nieco za małe możliwości</p>
</div>
<p>Inną firmą, która specjalizuje się w komunikacji za pomocą webcastów jest <a href="http://www.transmisjeonline.pl" target="_blank"><strong>Transmisje Online</strong></a>. Firma co prawda <strong>stawia na transmisję spotkań i eventów</strong>, ale na swojej stronie mają aplikacje również do spotkań, którą można wykorzystać. Na moment, w którym powstaje ten tekst, na stronie nie można przetestować aplikacji, ale zapewne po kontakcie firma udostępni taką możliwość. W końcu <strong>nikt nie kupi kota w worku.</strong> Trzeba się więc albo skontaktować z obsługą, albo ocenić aplikację dzięki opcji LIVE demo w której mamy możliwość&#8230; posiedzieć w samotności w pustym webcaście. A do tego jesteśmy w roli gościa, więc nie możemy wgrać prezentacji czy sprawdzić jak działa transmisja.</p>
<p>Firma, która specjalizuje są w transmisjach, często wykorzystuje wideo wysokiej jakości, ma dopracowane aspekty technologiczne. Nie będą pomocni w sprawach merytorycznych dotyczących webinariów (np. metodyka szkoleń za pomocą tych narzędzi), ale za odpowiednią opłatą wdrożą sprawny i działający system. Element na który rzadko zwracamy uwagę, czyli <strong>odpowiednio wydajny serwer</strong>, jest często piętą achillesową mniej dopracowanych programów.</p>
<p>Nie zmienia to jednak w niczym faktu, że nawet tak znany na polskim rynku gracz jak Transmisje Online, <strong>nie opracował zbyt wielu narzędzi trenerskich</strong> (brakuje ankiet, <span style="text-decoration: line-through;">ale przede wszystkim nie da się nagrywać i udostępniać sesji, więc po jednorazowym „występie” webcast jest już przeszłością i nie da się z niego korzystać</span> &#8211; informacja sprostowana przez przedstawiciela firmy: obecnie można archiwizować. Więcej: w <a href="http://webcastnow.wordpress.com/2010/07/20/polskie-oprogramowanie-do-webcastow/#comment-2"><strong>komentarzach</strong></a>). Swojego czasu znany ekspert i blogger –<strong> Marek Hyla</strong>, prowadził autorskie webinar na tym oprogramowaniu i można o tym przeczytać więcej <a href="http://testabz.ning.com/profiles/blogs/wtorkowy-webinar-wnioski-i" target="_blank">na jego blogu</a>.</p>
<div id="attachment_64" class="wp-caption aligncenter" style="width: 485px"><a href="http://webcastnow.files.wordpress.com/2010/07/transmisje.jpg"><img class="size-full wp-image-64" title="transmisje" src="http://webcastnow.files.wordpress.com/2010/07/transmisje.jpg" alt="" width="475" height="358" /></a>
<p class="wp-caption-text">Transmisje Online &#8211; duży gracz na polskim rynku, specjalizuje się jednak bardziej w transmisji eventów i konferencji.</p>
</div>
<blockquote><p>Warto w tym miejscu dodać, że po opublikowaniu tego teksu, swój komentarz dodał pan <strong>Szymon Chodkowski</strong>, Sales Manager w Transmisje Online. Potwierdził on możliwość przetestowania aplikacji. Na jesień firma przygotowuje wprowadzenie nowych funkcjonalności, które przypadną do gustu trenerom. Polecam zerknąć do <strong><a href="http://webcastnow.wordpress.com/2010/07/20/polskie-oprogramowanie-do-webcastow/#comment-2" target="_self">komentarzy</a></strong>.</p></blockquote>
<p>Innym rozwiązaniem polskim, które może się sprawdzić jest<a href="http://www.widcom.pl" target="_blank"><strong> VidCom</strong></a>. Firma posiada kilka programów, m.in. dla sprzedawców e-commerce, transmisji i szkoleń. Nie mam zbyt wielu osobistych doświadczeń związanych z tym oprogramowaniem, bowiem od strony administratora <strong>wymaga ona zainstalowania osobnego programu w środowisku Windows</strong>, co w pierwszym kontakcie mnie zniechęciło. Model cenowy wydaje się jednak atrakcyjny, przynajmniej na tyle, aby pozwolić sobie na bardziej dokładne testy. W odróżnieniu od poprzedniej propozycji, ten program umożliwia nagrywanie i posiada narzędzia badania opinii (ankiety). Na ten moment nie przeprowadziłem szczegółowych testów, więc program wyda się naprawdę konkurencyjny w stosunku do światowej czołówki. O wszystkim zdecyduje jednak coś, co sprawdzić można jedynie empirycznie i to przy pewnym wysiłku – <strong>jak program radzi sobie z obciążeniem?</strong> Czy serwer programu jest na tyle wydajny, żeby w płynny sposób prowadzić szkolenie dla 50 osób?</p>
<div id="attachment_65" class="wp-caption aligncenter" style="width: 568px"><a href="http://webcastnow.files.wordpress.com/2010/07/vidcom.jpg"><img class="size-full wp-image-65" title="vidcom" src="http://webcastnow.files.wordpress.com/2010/07/vidcom.jpg" alt="" width="558" height="388" /></a>
<p class="wp-caption-text">VidCom &#8211; mocny gracz. Program wydaje się być dopracowany i bogaty w narzędzia. Czy sprawdzi się również w praktyce?</p>
</div>
<p><strong>Obecnie trudno jest z czystym sumieniem polecić jakieś polskie rozwiązanie. </strong>Wiele z nich to niewielkie projekty dofinansowane ze środków unijnych, a do tego, aby stworzyć komercyjny produkt nie wystarczą zdolni programiści. Potrzebne są spore nakłady finansowe i czas, aby wyeliminować błędy „wieku dziecięcego”. W przypadku, gdy kilku potentatów, jak Adobe czy Cisco, już teraz oferuje dopracowane programy przy niskim miesięcznym koszcie abonamentu, mało kto ma ochotę inwestować na poważnie w podobne rozwiązania. Nikt nie potrafi przewidzieć, czy lada moment inny gigant – Google – nie pochwali się swoją wersją takiego oprogramowania, która będzie&#8230; darmowa. Dużo bardziej opłaca się więc inwestować w transmisje wideo, bo tutaj zysk jest bardziej pewny i liczy się współpraca ze specjalistą, a nie program jako taki.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://webcastnow.pl/2010/07/polskie-oprogramowanie-do-webcastow/piotr-maczuga/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

