Biznes

2012.05.20

Dlaczego nie jestem Concorde?

WiÄ™cej artykułów autora: »
Autor: Piotr Maczuga
Tagi: , , ,
zastepcza

Minęło właśnie 7 lat odkąd słynny pasażerki odrzutowiec zakończył swój cywilny żywot. Od tamtej pory nie znaleziono lepszego rozwiązania na szybką i komfortową podróż przez Atlantyk. Dlaczego niektóre innowacyjne rozwiązania się nie sprawdzają? I czy przypadkiem podobny los nie spotka edukacji za pośrednictwem webcastów?

Odpowiedź na pierwsze pytanie jest oczywista: innowacyjność to nie wszystko. W grę wchodzą inne czynniki, takie jak: cena, niezawodność, dostępność, dystrybucja, promocja. Gdyby pogrupować je wszystkie i ułożyć we właściwej kolejności mielibyśmy marketing mix w czystej postaci. Spójrzmy więc na wielkiego Concorde z pozycji marketingowej.

O Concorde sÅ‚yszaÅ‚ prawie każdy. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawÄ™ jak zrewolucjonizowaÅ‚ on cywilne podróże. PrÄ™dkość przelotowa na poziomie Mach ≈ 2,04 (prawe 2,2 tyÅ›. km/h!) sprawiaÅ‚a, że czas podróży miÄ™dzy Paryżem a Nowym Jorkiem skróciÅ‚ siÄ™ z 8 do 3,5 godziny. To o ponad godzinÄ™ szybciej, niż pociÄ…g ekspresowy łączÄ…cy obecnie WarszawÄ™ z Trójmiastem. A dodać trzeba, że loty rejsowe rozpoczÄ™to w 1976 roku, czyli 34 lata temu. Samolot zapowiadaÅ‚ siÄ™ tak dobrze, że Sowieci zdecydowali siÄ™ (angażujÄ…c do tego poważne zaplecze szpiegowskie) na stworzenie wÅ‚asnej konstrukcji – Tu-144, która choć oficjalnie byÅ‚a produktem oryginalnym, to do zÅ‚udzenia przypominaÅ‚a Concorde (zÅ‚oÅ›liwi nazywali Tupolewa „Concordski”). Co wiÄ™c poszÅ‚o nie tak?

Porażką biznesową Concorde był fakt, że przez cały okres eksploatacji (1976-2003) zbudowano jedynie 20 egzemplarzy, które nabyły British Airways i AirFrance. W końcu w 2003 roku zdecydowano o zakończeniu lotów rejsowych. Do dziś nie funkcjonuje żaden z egzemplarzy w stanie sprawności eksploatacyjnej, choć planuje się przywrócenie przynajmniej jednego (cel: Igrzyska Olimpijskie Londyn 2012 – przelot Concorde ma uświetnić inaugurację). Powodów przegranej tego innowacyjnego środka transportu było kilka:

  1. Przez prawie 30 lat Concorde nie miał konkurencji (był jedynym cywilnym odrzutowcem ponaddźwiękowym). Jego producenci nie widzieli więc powodu, aby się rozwijać. W 2003 roku ze swoją przestarzałą awioniką (analogowe zegary, wiele mechanicznych systemów itd.) nie był już atrakcyjny.
  2. Concorde wchodził na rynek w warunkach hossy paliwowej, gdy nikt nie kalkulował kosztów eksploatacji floty tak restrykcyjnie.
  3. Pechowa katastrofa z 2000 roku, gdy zbieg nieszczęśliwych wypadków sprawił, że startujący Concorde spadł na teren zabudowany zabijając wiele osób (w tym pasażerów i członków załogi) zwiększył nieufność do tej konstrukcji.
  4. Zamachy terrorystyczne z 11 września 2001 roku zmniejszyły popyt na podróżne transoceaniczne. Choć był to trend chwilowy, to linie lotnicze zmuszone były obcinać wydatki, a Concorde generował najwyższe koszty.
  5. W wyniku małego zainteresowania linii lotniczych (wyprodukowano jedynie 20 egzemplarzy) koszty eksploatacji i napraw były drogie, a na rynek weszły znacznie bardziej uniwersalne oferty, jak Boeing z serii 747.

Co z webcastami?

Koszty eksploatacji, brak konkurencji wymuszającej podwyższanie standardów, zmiana sytuacji gospodarczej, złe doświadczenia, małe zainteresowanie rynku – po pogrzebało Concorde. Jak w tej sytuacji wygląda edukacja za pomocą webcastów?

Te wydają się wciąż konkurencyjną i innowacyjną formą komunikacji. Odpowiadają na realne potrzeby, ale gdy siadam naprzeciw komputera, to zawsze zastanawiam się co powiem uczestnikom moje webcastu jeśli będą bardziej drążyć temat innowacyjności tych narzędzi? Często podaje się w ramach pustych haseł, że webcast to nowoczesna forma nauki. Jeśli jednak przyjrzymy się temu dokładniej, widać, że wcale nie jest tak wesoło. Narzędzia używane w webcastingu (czat, komunikacji VoIP, prezentacja materiałów Flash) są znane od lat i w zasadzie oprócz ich usprawniania, nie widać, aby działo się wiele nowych rzeczy. Nowoczesne prezentacje multimedialne, modne ostatnio (jak choćby te tworzone programem Prezi), nie są wspierane przez żadną znaną mi aplikację webcast. Możemy to, co mogli nasi ojcowie posługujący się projektorem slajdów czy rzutnikiem folii – zmieniać plansze i mówić.

Oczywiście, innowacyjny jest sam sposób łączenia i używania tych narzędzi – możemy siedzieć w domu i czuć się komfortowo zamiast podróżować setki kilometrów do ośrodka szkoleniowego. Jednak czy myślicie, że inżynierowie Intela, HP czy Cisco w dalszym ciągu tak się tym inspirują? Dla nich to już przeszłość, dla nas – teraźniejszość.

Dodatkowo podmioty, które nie uporały się dotychczas z wprowadzeniem e-learningu tradycyjnego często wiążą webcasty z wysoką ceną wdrożenia, komplikacjami i miernym skutkiem. Niesłusznie, bo wynika to z niezrozumienia. Żadne wdrożenie, choćby najbardziej innowacyjne nie zastąpi dobrze opracowanego procesu edukacyjnego. To w końcu tylko narzędzie. Daje duże możliwości, ale samo w sobie nic nie zmienia.

Zdecydowanym sprzymierzeńcem webcastingu są niskie koszty eksploatacji, a co za tym idzie – mała bariera wejścia. Każdy może przynajmniej spróbować, praktycznie za darmo. Nic nie wskazuje na to, żeby miało się to mienić. Technologia tanieje, a dostęp do szerokopasmowego Internetu staje się coraz bardziej powszechny. Problemy gospodarcze, jakie obecnie przeżywamy, również – to akurat gorzka prawda – wspomagają webcast. Co prawda jest to czas zaciskania pasa, ale obcinając wydatki na HR największe firmy szukają rozwiązań, które ograniczą koszty i dadzą przynajmniej namiastkę dawnych możliwości. Webcast wydaje się do tego idealny.

Rynek na edukację webcast będzie trwał tak długo, jak długo rozwój osobisty i innowacyjność będą w modzie. Jednak każda moda kiedyś przemija. Każde wahadło w końcu zaczyna podróż w drugą stronę. Gdy znowu wrócimy do świata bezdusznych korporacji, które będą traktowały nas jak tanią i wydajną siłę roboczą, identyfikowaną po numerze przepustki chipowej, czy webcast nie stanie się jedynie ciekawostką z przeszłości? Innowacyjną, inspirującą, ale i taką, na której wdrożenie nigdy nie będzie czasu, bo przecież taśma produkcyjna musi kręcić się coraz szybciej.





 
 

 
zastepcza

Web event na sobotÄ™

Gdyby ktoś bardzo się nudził w nadchodzący sobotni wieczór, to mamy dla niego ciekawą propozycję. Nie chodzi o zwykły webinar, ale spotkanie za pośrednictwem aplikacji Elluminate. A więc duża dawka współpracy on-li...
autor Piotr Maczuga
0

 
 
zastepcza

Webcast made in Poland – czy to już pora?

Z webcastami jest jak z e-papierosami czy samochodami zasilanymi prądem – niby fajnie, niby rewolucja i każdy się cieszy. Tylko czemu nikt tego nie używa?* Nie czarujmy się – marzec 2011 to w polskiej rzeczywistości w...
autor Piotr Maczuga
1

 
 
zastepcza

Technologiczne (mini)podsumowanie roku

Koniec roku sprzyja podsumowaniom i rankingom. Żeby jednak nie powielać schematów, ja postaram się rozliczyć wizjonerów z ich marzeń na 2010. Zobaczmy czego spodziewaliśmy się po mijającym roku? Co miało zrewolucjoni...
autor Piotr Maczuga
1

 

 
zastepcza

Historia pewnego przypadku: Uniwersytet Georgetown

Założona w 1870 roku waszyngtońska uczelnia prawna postanowiła rozszerzyć zakres swoich działań o nowoczesne technologie. Za partnera technologicznego, mającego dostarczyć oprogramowanie i zrealizować wdrożenie wybra...
autor Piotr Maczuga
0

 
 
zastepcza

Nowy Manual Trenera Webcast

Na stronach How to webcast (www.webcasttolearn.com) pojawiła się rozwinięta wersja publikacji o nazwie Manual Trenera. Publikuję, bo miałem przyjemność uczestniczyć w pracach nad tym dokumentem. Całość może nie powa...
autor Piotr Maczuga
0

 
 
zastepcza

KÅ‚opoty z dźwiÄ™kiem – cz. I – Duże transmisje

Przekaz słowy jest chyba najważniejszą częścią każdego webcastu, a jednocześnie często zdarza się, że organizatorzy różnego rodzaju spotkań on-line czy webinarów traktują temat po macoszemu, wychodząc z błędn...
autor Piotr Maczuga
1

 




0 komentarzy


Bądź pierwszy!


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>